Niepewne właściwości lecznicze miodu?
Właściwości zdrowotne produktów spożywczych, do jakich należy miód, to problematyczny termin. Z jednej strony wiemy, że dobrze zbilansowana dieta pozwala utrzymać zdrowie człowieka, ale przesada w spożywaniu jakiegoś produktu niekoniecznie temu sprzyja. Organizmy ludzkie różnią się nie tylko między sobą, ale także ten sam organizm się zmienia np. z upływem czasu. Czyli to, co w jakichś dawkach będzie dla kogoś korzystne w danym czasie, nie musi być podobnie korzystne w innym czasie, a tym bardziej dla innej osoby. Z drugiej jednak strony wiemy, że dobrze jest spożywać pewne pokarmy, które większość ludzi toleruje, a wykazują one w normalnych dawkach dla zdrowych ludzi pewne pozytywne efekty. Czy możemy jednak powiedzieć, że np. jabłko ma właściwości zdrowotne? Tak, o ile nadal będziemy to traktowali jako produkt dietetyczny, który dobrze jest spożywać regularnie w normalnych dawkach. Kiedy jednak sugeruje się nam, że jest to suplement diety lub produkt leczniczy, czujemy, że to coś więcej, prawda? Stąd w ogóle nie przepadam za terminem „właściwości lecznicze”, kiedy mowa o produktach spożywczych, do jakich należy miód.
Napisanie popularnonaukowego artykułu przeglądowego na temat właściwości zdrowotnych miodu nie jest zadaniem prostym. Wynika to z kilku przyczyn. Zacznijmy od tego, że sam termin „właściwości lecznicze” jest – jak napisałem powyżej - co najmniej niejednoznaczny, żeby nie napisać kontrowersyjny. Nie wiemy, czy chodzi o zdrową dietę, suplementy diety lub leki. Poza tym ze święcą szukać wysokiej jakości publikacji naukowych, które analizowałyby wiele badań dających się porównać statystycznie. Mam tu na myśli metaanalizy, które w medycynie opartej na faktach naukowych stanowią najwyższy stopień poświadczenia naukowego. Artykułów przeglądowych naukowych, które przedstawiają rzetelnie aktualną wiedzę naukową, też nie ma dużo. Wynika to właśnie z tego, że bazują one zwykle na metaanalizach i badaniach klinicznych. Jeżeli więc nie chcemy bazować na licznych informacjach z Internetu o niepewnych źródłach, pozostaje nam przyjrzeć się badaniom klinicznym, czyli odpowiednio standaryzowanych, wieloetapowych, dobrze zaplanowanych badaniach długoterminowych z grupą kontrolną w postaci żywych ludzi w kolejnych etapach. Tych jednak także nie ma wiele. Wynika to najprawdopodobniej nie z niechęci naukowców do podejmowania tego typu kosztownych badań, ale z niesamowicie trudnych obiektów badawczych. Z jednej strony mamy bowiem żywego człowieka. Każdego innego, który trochę inaczej reaguje na podawane preparaty, a z drugiej strony naturalny preparat pszczeli, jakim jest miód, który sam w sobie jest różny. Nie jest to tylko kwestia odmian ze względu na rodzaj nektaru lub spadzi, ale podobne miody z różnych części świata, a nawet z różnych lat z tego samego terenu będą się także różniły. W takich warunkach bardzo trudno – o ile to w ogóle możliwe – przeprowadzić i wprowadzić do obiegu standaryzowany masowo produkowany preparat naturalny o znanym i pewnym działaniu w wiadomych dawkach. Tak, aby lekarze mogli go oficjalnie polecać. Przyjrzyjmy się jednak kilku badaniom, których podjęli się naukowcy, mimo trudu i licznych przeciwności opisanych powyżej.
Jednym z niewielu przeglądów naukowych poświęconych miodowi jest publikacja z 2018 r. Przeanalizowano w niej 9 badań naukowych, obejmujących łącznie 1230 dzieci w wieku od 12 miesięcy do 19 lat. Były to badania, w których miód porównywano z innymi preparatami przeciwkaszlowymi o znanym działaniu oraz grupą placebo (grupa kontrolna, której podawano substancję niedziałającą). Działanie oceniono na podstawie 5- lub 7-punktowej skali, w której znalazły się: częstotliwość kaszlu, jego nasilenie i uciążliwość, zaburzenia snu, i – co ciekawe – zaburzenia snu rodziców lub opiekunów. Ostatnie pokazuje, że badania dotyczyły przede wszystkim kwestii objawowej, jaką jest kaszel (a nie likwidowania przyczyny choroby), ale uwidacznia, jak bardzo holistyczne (całościowe) podejście do pacjentów mieli badacze. Analiza była pozytywna dla miodu i pokazała, że istotnie statycznie skracał czas trwania kaszlu o 3 dni w porównaniu do placebo. Zmniejszał także częstotliwość, nasilenie i uciążliwość kaszlu. Nie wykazał jednak działania w poprawie jakości snu u dzieci i ich rodziców. Z uwagi jednak na to, że badania trwały przez jedną noc, naukowcy zaznaczyli, że potrzebne jest przeprowadzenie kolejnych wysokiej jakości badań trwających dłużej. Należy przy tym pamiętać, że miodu nie należy podawać dzieciom przed ukończeniem 1 roku życia z uwagi na zagrożenie związane z toksyną jadu kiełbasianego, którego nieznaczne spożycie może spowodować chorobę u tak małych dzieci.
Choroby układu krążenia i związane z nimi odstępstwa od prawidłowych wyników badań tzw. profilu lipidowego należą do jednych z głównych przyczyn śmiertelności ludzi z powodu chorób przewlekłych. Można znaleźć wiele informacji, że spożywanie miodu różni się pod tym względem np. od cukru w normalnych dawkach dietetycznych, czyli wtedy, kiedy używamy tych produktów jako słodzik. W 2021 r. opublikowano metaanalizę, która przygląda się wszystkim badaniom klinicznym, jakie ukazały się ówcześnie na ten temat. Wybrano 23 badania, które spełniały mocne kryteria metaanalizy. Dotyczyło to łącznie 1109 osób, które przebadano pod tym kątem. Co bardzo interesujące, aż 1188 publikacji (miażdżąca większość) zostało odrzuconych, gdyż nie spełniały podstawowych założeń: obecność grupy kontrolnej, wystarczające informacje na temat metodologii i niskie prawdopodobieństwo błędu statystycznego. Wyniki wykazały, że spożycie miodu nie miało istotnego wpływu na stężenie całkowitego cholesterolu, cholesterolu frakcji LDL oraz proporcji między HDL i LDL. Naukowcy zauważają, że w przypadku wcześniej opublikowanej metaanalizy na ten sam temat na mniejszej ilości badań naukowcy doszli do wniosku, że spożycie sacharozy w porównaniu do miodu mogło dawać inne wyniki, na korzyść miodu. Jednak do tych wyników z przeszłości na mniejszej liczbie badań należy podchodzić ostrożnie ze względu na duże zróżnicowanie metodologii badań. Spośród tych 23 wybranych jako spełniających kryteria opisane wcześniej i tak jakość dowodów z nich wypływających była umiarkowana. Nie udało się także potwierdzić korzystnego działania miodu jako słodzika u pacjentów z cukrzycą, co jest często podnoszone w popularnej prasie apiterapeutycznej.
W systemie medycyny opartej na faktach naukowych mamy do czynienia z tzw. drabiną dowodzenia. Złotym standardem w medycynie uznaje się tzw. badania kliniczne randomizowane (z losowo dobranymi pacjentami), z grupą kontrolną (która dostaje preparat niedziałający tzw. placebo) z podwójną ślepą próbą (zarówno badacze, jak i pacjenci nie wiedzą, kto należy do jakiej grupy). Zjawiskiem, które bada się w pierwszym etapie badań klinicznych, są skutki uboczne negatywne. Bowiem długotrwałe stosowanie preparatów powinno mieć więcej plusów niż minusów. Natomiast znane pozytywne działanie w określonych dawkach musi być wyraźnie statystycznie wyższe niż efekt placebo. Niestety nie jest łatwo zebrać takie dowody i wymaga to ogromnych nakładów finansowych. Wydaje się, że preparaty z definicji bardzo zróżnicowane o niejednorodnym składzie, takie jak miody naturalne, mają jeszcze większą trudność, aby przejść cały ten proces, którego końcowym efektem będzie dostępny masowo produkowany, standaryzowany preparat.
Źródło: Polski Instytut Evidence Based Medicine
