Z artykułu dowiesz się m.in.:
- czy na Białorusi możliwa jest niezależna pszczelarska działalność;
- czy na Białorusi wciąż jest żywa tradycja bartnicza;
- co dla Michała Wołczaka oznaczają etyczne zasady hodowli pszczół.
Michał Wołczak: „Pszczelarzom hobbystom narzuca się szkołę praktyk znanych z zawodowego pszczelarstwa”
Rozmawiam z Michałem Wołczakiem – pszczelarzem z Białorusi, konstruktorem kószek, aktualnie uchodźcą mieszkającym w Polsce, aktywistą otwartego oprogramowania, badaczem wspólnot, blogerem.
Jakub Jaroński: Michale, przyjechałeś do Polski trzy lata temu i jesteś imigrantem z Białorusi. Przypuszczam, że czytelniczki i czytelnicy „Pasieki” mogą przypuszczać z jakiego powodu, ale chciałbym, żebyś sam powiedział. Czy byłeś wcześniej pszczelarzem na Białorusi?
Michał Wołczak: Dobrze, zaczniemy od tego, że słowo imigrant nie jest poprawne w moim przypadku, bo jestem uchodźcą. Imigrant to człowiek, który planuje żyć w innym kraju z różnych powodów np. ekonomicznych. Ja jednak nie planowałem mieszkać w Polsce, a byłem zmuszony tu przyjechać. Miałem do wyboru albo dalej marnować czas w białoruskim więzieniu, albo zamieszkać w Polsce i próbować robić to, co zwykle robiłem wcześniej. Pszczelarską przygodę rozpocząłem w 2018 r. i w czwartym sezonie mojej praktyki musiałem uciekać z Białorusi. W 2025 r. reaktywowałem pszczelarstwo już w Polsce. Sumarycznie jest za mną pięć sezonów pszczelarstwa.
JJ: Czy obecnie na Białorusi jest możliwa niezależna pszczelarska działalność?
MW: Tak, na Białorusi jest ogólna organizacja pszczelarzy i kilka ośrodków. Większość pszczelarzy tam to jednak pszczelarze hobbystyczni. Chów pszczół w swoim ogródku nie jest problemem. Nie ma natomiast takich małych organizacji, które by same współpracowały na różnych poziomach z samorządami. Jeżeli chodzi Ci np. o to, czy te białoruskie organizacje mogą np. krytykować rząd za politykę rolniczą, to nie jest możliwa obecnie taka sytuacja. Nie jest możliwa aktywistyczna niepodległa zorganizowana działalność we wszelkich aspektach życia. Jeżeli cokolwiek się zmieni w przyszłości w tej materii, to będzie musiało być zbudowane od początku.
JJ: Z przeglądania Twojej strony internetowej kuszki.bzh-bzh.by wynika, że interesujesz się ruchem pszczelarstwa naturalnego. Sam pleciesz kószki. Czy na Białorusi jest wciąż żywa tradycja bartnicza?
MW: Od 2018 r., kiedy zostałem pszczelarzem, nie widziałem dużo kursów pszczelarskich poza tymi organizowanymi przez Białoruski Związek Pszczelarski. Nie natrafiłem na kursy bartnicze. Jeździłem za to cały rok do pszczelarza pod granicę z Rosją, który wprowadził mnie w świat praktyki pszczelarskiej. Z powodu problemów z kręgosłupem spodobały mi się lekkie ule jednościenne i te z tworzyw sztucznych. Używałem też m.in. uli Łysonia.
Dopiero w Polsce, mając więcej czasu na szukanie, zorientowałem się, że bardzo aktywna na Białorusi jest wspólnota bartników. Nie jest to rekonstrukcja historyczna, ale właśnie kontynuacja tradycji. Myślę, że obecnie to jest najlepiej zorganizowana oddolnie wspólnota pszczelarska na Białorusi. Marzę o czasach, w których będę mógł jeździć po pograniczu polsko-białorusko-litewskim w celu badania międzypaństwowej społeczności bartników i amatorów rodzimej pszczoły Apis mellifera mellifera.
JJ: A w międzyczasie zacząłeś tworzyć kószki?
MW: Tak. Teraz mnie bardzo fascynują i widzę, że to jest dobrym rozwiązaniem ze względu na moje problemy z kręgosłupem oraz jest to zgodne z etycznymi zasadami, które rozważyłem w mojej głowie. Być może w przyszłości będę też gospodarował na ulach snozowych, ale w tej chwili używam tylko kószek. Aktualnie opiekuję się pięcioma rodzinami, w tym jedną złapaną rójką.
JJ: Jak mówi się pszczoła, ule, rodzina pszczela, pszczelarstwo po białorusku?
MW:
1. pszczoła - пчала – pczała
2. ul - вулей – wulej
3. rodzina pszczela - пчаліная сям’я - pczalinaja siamja
4. pszczelarstwo - пчалярства – pczalarstwa
Niestety białoruskie nazewnictwo zanika w pszczelarstwie na Białorusi ze względu na dominację języka rosyjskiego. Na przykład w sklepach pszczelarskich zwykle jest napisane po rosyjsku. Z tego powodu pszczelarze białoruscy zapominają słów rodzimych.
JJ: Dziękuję Ci Michale za rozmowę.
Jakub Jaroński

