Z artykułu dowiesz się m.in.:
- co wykazano w raporcie dotyczącym pojawienia się dręcza w Australii;
- czy wg raportu pierwsze ogniska warrozy w Australii mogły się pojawić niezależnie w dwóch różnych miejscach;
- trutnie pszczół bezżądłowych Tetragonula carbonaria przenoszą pyłek, jednak ich strategia oczyszczania się z niego jest inna niż u robotnic.
Co słuchać w Australii?
Przypomnijmy: dręcz pszczeli na całym świecie jest uważany za szkodnika pszczół miodnych, gdyż powoduje olbrzymie straty w rolnictwie i środowisku. Po raz pierwszy w Australii został wykryty w ulach obserwacyjnych w porcie Newcastle w czerwcu 2022 r. Z tego powodu rozpoczęto ogólnokrajową akcję zwalczania tej choroby za pomocą drastycznych środków takich jak eliminowanie rodzin pszczelich i palenie pasiek. We wrześniu 2023 r. Krajowa Grupa zarządzająca akcją służb weterynaryjnych stwierdziła, że jego całkowite wyeliminowanie okazało się technicznie niemożliwe i akcja została przekształcona w długoterminowe działania zarządcze znane z innych krajów, czyli głównie prowadzenie systematycznego leczenia środkami chemicznymi. Znane są już fakty (analogicznie do historii na innych kontynentach) wykształcenia się oporności dręcza pszczelego na niektóre środki np. pyretroidy.
Śledztwo rządu australijskiego dotyczące inwazji warrozy (dostęp 08.03.2026 r.)
W lutym 2026 r. ujrzał światło dziennie długo wyczekiwany raport Ministerstwa Rolnictwa, Rybołówstwa i Leśnictwa rządu Australii dotyczący dochodzenia w sprawie źródła pojawienia się dręcza pszczelego na kontynencie australijskim. Raport szczegółowo opisuje wspólne śledztwo przeprowadzone przez agencje rządowe i instytucje badawcze w celu ustalenia źródeł ogniska choroby i opracowania planów działania na przyszłość.
Autorzy raportu stwierdzili, że mimo szczegółowej analizy dowodów cyfrowych i fizycznych zabezpieczonych podczas dochodzenia, a także badań genetycznych, nie znaleziono żadnych bezpośrednich dowodów pozwalających na wskazanie konkretnej osoby odpowiedzialnej za nielegalny import pszczół porażonych dręczem pszczelim. Śledztwo zostało zakończone, jednak z zastrzeżeniem możliwości jego wznowienia na wypadek pojawienia się nowych informacji. Wtedy ministerstwo może ponownie sprawę rozpatrzeć.
Źródło: https://www.agriculture.gov.au/about/reporting/obligations/government-responses/adequacy-australias-biosecurity-measures-response-preparedness-fmd-varroa-mite
Branża pszczelarska w Australii rozczarowana niejednoznacznymi wynikami śledztwa dotyczącymi inwazji dręcza pszczelego (dostęp 20.03.2026 r.)
Ze stanowiskiem ministerstwa nie zgadzają się jednak pszczelarze z Australijskiej Rady Przemysłu Pszczelarskiego (AHBIC), która jest krajową nadrzędną organizacją reprezentującą pszczelarzy komercyjnych i hobbystycznych i działa na rzecz ochrony oraz promowania zdrowia, żywotności i zrównoważonego rozwoju populacji pszczół miodnych oraz branży zapylania w Australii.
Australijska organizacja pszczelarzy wzywa do:
- Opublikowania kompleksowego przeglądu i wniosków, w którym wskazane zostaną luki w dochodzeniu oraz słabe punkty w zakresie przestrzegania procedur krajowego bezpieczeństwa biologicznego.
- Zaktualizowania dotychczasowej analizy dróg rozprzestrzeniania się choroby, uwzględniając wiedzę zdobytą podczas dochodzenia.
- Wzmocnienie zdolności służb śledczych w przypadku poważnych zdarzeń związanych z bezpieczeństwem biologicznym kraju.
- Wspieranie bieżących badań naukowych, w tym badań nad wirusami pszczół prowadzonych przez Departament Przemysłu Podstawowego i Rozwoju Regionalnego w Nowej Południowej Walii (NSW DPIRD).
Źródło: https://honeybee.org.au/wp-content/uploads/2026/03/MR-DAFF-Varroa-Investigation-Mar-2026.pdf
AgriFutures (dostęp 08.03.2026 r.)
Wirusy DWV pod lupą
Australia ma bardzo restrykcyjne przepisy związane z ochroną środowiska i własnych zasobów rolnictwa. To właśnie z tego powodu Australia była ostatnim kontynentem poza Antarktydą, który niedawno poddał się ekspansji dręcza pszczelego. Jednak wirus zdeformowanych skrzydeł (DWV) obecnie nie występuje w Australii. Pomimo niebezpieczeństw z tym związanych oraz konfliktów, jakie to może wywoływać – jak czytaliśmy wyżej – lokalni pszczelarze lubią eksperymentować z zagranicznym pszczelim materiałem genetycznym, a jego import do Australii rośnie. Trzeba zauważyć, że nasienie trutni importowanych z zagranicy także niesie ze sobą duże ryzyko przeniesienia wyżej wymienionego wirusa oraz innych patogenów. Powstaje więc problem, jak pogodzić sprzeczne interesy.
Okazuje się, że osobniki obu płci dotykają struktur rozrodczych roślin podczas żerowania na kwiatach. W zasadzie zachowują się tak samo, ale różnica jest w sposobie czyszczenia się z pyłku. Samce robią to mniej chętnie i potrafią być pobrudzone pyłkiem nawet z żerowania z poprzedniego dnia. Australijscy naukowcy stawiają hipotezę badawczą mówiącą, że skoro trutnie gatunku Tetragonula carbonaria dłużej zatrzymują go na swoim ciele i latają na dłuższe odległości, to ich rola w przenoszeniu pyłku oraz we wpływie na genetykę populacyjną australijskich roślin rodzimych może być jeszcze większa niż samic. Interesujące, prawda?
Źródło: Brennan, G., Law, G. & Gloag, R. Pollen transport by male stingless bees. Apidologie 57, 17 (2026). https://doi.org/10.1007/s13592-026-01248-6
Jakub Jaroński

