Całoroczne maty izolujące
Kalendarz pszczelarski to wręcz idealne miejsce na zamieszczenie informacji o rozwiązaniu, które może być stosowane w gospodarce pasiecznej przez cały rok. Co ciekawe, w różnych jego okresach pełnić może odmienne funkcje, jednak niezmiennie jest przydatne. Mowa o całorocznych matach termoizolacyjnych.
Krótko o matach
We wstępie warto podkreślić, że choć w Polsce produkt ten dopiero wszedł na rynek, to w wielu innych krajach jest w powszechnym użyciu już od wielu lat. Podstawowym materiałem, z którego maty te są tworzone, jest aluminium, a ich budowa nieco przypomina tzw. folię bąbelkową. Są przy tym jednak znacznie bardziej trwałe, neutralne zapachowo i łatwe w utrzymaniu w czystości. Maty występują w wymiarach dostosowanych do najpopularniejszych typów uli występujących w Polsce. Gdy mowa o ich wysokości (grubości) to jest ona bardzo niewielka i wynosi zaledwie ok. 2 mm. Maty te są zatem znacznie cieńsze niż już dość rozpowszechnione w rodzimych pasiekach maty filcowe. Zawarte pomiędzy warstwami materiału pęcherze powietrzne wykazują jednak silne właściwości izolacyjne, nawet pomimo tego, że aluminium przewodzi ciepło. Maty można kupować także zrolowane w wałki i docinać do pożądanych wymiarów, np. do uli tzw. leżaków własnej konstrukcji. Są dostępne w wymiarach 12,5 m × 1,2 m lub 12,5 m × 0,6 m.
Dlaczego termoizolacja gniazd jest ważna?
Zagadnienie izolacji termicznej gniazd i całych uli od lat niezmiennie wzbudza kontrowersje i wywołuje liczne dyskusje. Pojawiają się głosy podkreślające znaczenie zapewniania pszczołom komfortu termicznego, a w kontrze do nich podnoszone są argumenty eksponujące rolę utrzymywania rodzin pszczelich w optymalnej kondycji, zdrowotności i z dostępem do zrównoważonego pożywienia. Zadbanie o właściwą strukturę i liczebność poszczególnych kolonii, ich efektywne wyleczenie i bioróżnorodność środowisk, w których bytują, ma zapewnić im odporność na choćby dalekie od idealnych warunków zimowli. Gdzie leży prawda?
Aby ją odkryć, warto sięgnąć do fachowej, branżowej prasy. Na łamach czasopisma „Pasieka”, w numerze 6/2017 Martyna Walerowicz przybliżyła kwestie związane z regulacją temperatury w gnieździe przez pszczoły. Pisała także o jej wpływie na wychów czerwiu i matek. Tekst nosi tytuł „Temperatura a rozwój pszczół”. Jak dowodziła autorka, pszczoły dążą do zachowania w gnieździe optymalnej dla rozwoju społeczności temperatury zawierającej się w zakresie 33-36°C, gdzie ścisłe optimum przypada na środek tego przedziału. Mowa tu o okresach wychowu czerwiu. Warunki panujące na zewnątrz uli w tym czasie są jednak w stanie dość łatwo zaburzyć tę kruchą równowagę. Upalne lato, a także pierwsze tygodnie września 2024 roku z licznymi dniami o temperaturze w cieniu przekraczającej 30°C sprawiały, że w gniazdach uli pozostawionych w pełnym nasłonecznieniu temperatura przekraczała górną granicę wspomnianego przedziału temperaturowego, tj. 36°C. W takim przypadku owady przystępowały do wentylacji gniazd, opuszczania uli i tworzyły tzw. brody przy wylotkach. Zjawiska te występowały także w innych sezonach i z uwagi na coraz gorętsze lata należy spodziewać się ich nasilenia w kolejnych sezonach.
Choć lato bywa trudne dla pszczół w kontekście zachowania optymalnych warunków termicznych w ulach, to nie inaczej jest zimą. Gdy rozpoczyna się wychów pierwszego wiosennego pokolenia pszczół, zagadnienie to jest równie istotne. Inne są jednak wyzwania stojące przed pszczołami. W tej części roku celem staje się wygenerowanie dostatku energii do ogrzania czerwiu, a nie – jak latem – redukcja. Co gorsza, u schyłku zimy i na początku wiosny dość powszechne są silne wahania pogodowe, co osłabionym długotrwałą zimowlą owadom podnosi stopień trudności w jego spełnieniu. Niemniej jednak w obu okresach warto jest wspomóc pszczoły poprzez zapewnienie im lepszych warunków do wytworzenia w gniazdach parametrów temperaturowych najlepiej spełniających ich aktualne potrzeby.
Wychów zdrowych i silnych pokoleń pszczół jest bardzo ważnym krokiem na drodze do osiągnięcia powodzenia w każdym sezonie pasiecznym. Dzięki poprawie termicznych właściwości uli osiągnąć można jednak inne jeszcze cele. Jednym z nich są lepsze warunki do wychowu matek pszczelich. Wyższa ich użytkowa jakość przekłada się z kolei na produktywność rodzin pszczelich w sezonie. Jak wyczytać można we wspomnianym już tekście M. Walerowicz, królowe z mateczników przechowywanych w temperaturze 34,5°C i wilgotności względnej powietrza wynoszącej ok. 90% wygryzały się po 16 dobach i 1 godzinie, podczas gdy inkubowanie mateczników w temp. wynoszącej 32°C przełożyło się na wydłużenie okresu preimaginalnego królowych aż o 27 godzin. Pojawiła się także różnica w ich wyglądzie zewnętrznym - matki te były ciemniejsze.
Co nie może dziwić, warunki termiczne w gniazdach wpływają także na jakość trutni. Osobniki wygryzione z komórek w optymalnym temperaturowo otoczeniu osiągają dojrzałość w ok. 2 tygodnie od wygryzienia. Gdy parametr ten utrzymywany jest poniżej 31,1°C, samce wykazują symptomy niedorozwoju. Wychów czerwiu trutowego w gniazdach, gdzie panuje temperatura poniżej 28,3°C powoduje pełne ich upośledzenie.
Jak stosować maty?
Maty te szczególnie przydatne mogą okazać się w ulach wydajnej dolnej wentylacji. Nie musi to oznaczać korzystania z dennic osiatkowanych, choć akurat to rozwiązanie wykazuje wysoką kompatybilność z przedmiotem szczelnie zamykającym ul od góry. Kiedy konstrukcja uli nie pozwala na wystarczającą wentylację od dołu, maty te można podwinąć w taki sposób, by wymiana gazu odbywała się poprzez powolny jego przepływ od dołu ku górze. Maty są bardzo elastyczne i pomimo swej wysokiej termoizolacyjności cienkie, co sprawia, że złożenie ich rogów jest możliwe i łatwe, a wyeliminuje problem wilgoci, która może kondensować się w tych obszarach korpusów gniazdowych, gdzie jest najzimniej. Tam też mogą rozwijać się grzyby niszczące plastry i ramki.
Maty nie tylko nie przeszkadzają, lecz wręcz sprzyjają efektywności zabiegów przeciw warrozie wykonywanych poprzez odymianie wnętrz uli lub sublimację kwasów organicznych. Szczelne zamknięcie elastyczną powałką gniazda od góry ogranicza niechciane ubytki substancji aktywnej zwalczającej szkodliwe roztocza.
Mat nie trzeba wyjmować z uli także w czasie karmienia czy podkarmiania pszczół z wykorzystaniem podkarmiaczek powałkowych. Są one budowane najczęściej w oparciu o dwa schematy. W pierwszym przypadku mogą to być podkarmiaczki ustawiane w centralnej części ula. Ma to z kolei związek z typową konstrukcją powałek. Te zarówno w konfiguracji jedno-, trzy-, pięcio-, jak i siedmiootworowej mają otwór właśnie w geometrycznie centralnym położeniu płyty. Z nim właśnie kompatybilne są podkarmiaczki. Tu zaletą jest to, że bez względu na położenie gniazda droga pszczół po syrop jest relatywnie krótka, a wadą zaś niewielka pojemność, zazwyczaj mniejsza niż 4 l. Drugim powszechnie stosowanym sposobem budowy podkarmiaczek powałkowych jest pozostawianie wejścia dla pszczół przy przedniej lub tylnej ścianie ula. Silne i pełnowartościowe rodziny pszczele nie mają problemu z pobieraniem z takich poideł płynnego pokarmu, a podkarmiaczki te miewają pojemności przekraczające nawet 10 l. W ich przypadku stosowanie mat jest też łatwiejsze. Wystarczy podwinąć ten ich brzeg, który blokuje przechodzenie owadów z gniazd do podkarmiaczek, a następnie nałożyć podkarmiaczki na gniazdo. W taki sposób zachowane są właściwości termiczne mat, a jednocześnie przez podkarmiaczki odbywa się wentylacja i owady mogą pobierać pokarm. Przy pierwszej kategorii podkarmiaczek sytuacja jest trudniejsza. Można wyciąć w ich centralnej części otwór. Niedocięcie pozwoli na podwinięcie naciętego fragmentu maty na czas karmienia i następnie położenia go na gnieździe po jego zakończeniu bez ryzyka zgubienia go. W ostateczności, na czas zakarmiania pszczół na zimę matę z ula można też usunąć.
Latem czy zimą?
Czy stosowanie całorocznych mat izolujących więcej sensu ma latem czy zimą? W rzeczywistości pozwala osiągnąć znaczne korzyści w trakcie obu tych pór roku. Właśnie w tych okresach są one najbardziej oczywiste, choć maty nadają się do użytku przez cały rok.
Zima na większości terenu Polski stała się w ostatnich latach kapryśna, nieprzewidywalna. Owady dobrze radzą sobie w warunkach silnego mrozu, nawet w ulach drewnianych, jednościennych. Gorzej jednak gdy pojawiają się wyraźne i gwałtowne amplitudy temperaturowe. Niebezpieczne są też okresy nawrotów siarczystych mrozów po długich okresach ciepłej i słonecznej pogody w drugiej części zimy, dającej impuls do rozpoczęcia wychowu czerwiu. Latem zaś, zwłaszcza w przypadku pasiek wędrownych, zdarza się, że ule pozostawiane są w miejscach bez zacienienia. Pełna operacja słońca nie tylko wpływa bezpośrednio na parametry temperaturowe w gniazdach, ale także nagrzewa glebę i sprawia, że ciepło promieniuje z niej jeszcze długo późnym popołudniem i wieczorem. Stosowanie mat zarówno zimą, jak i latem, a dodatkowo też wiosną i jesienią, rozwiązuje w pewnej mierze te problemy, ułatwiając pszczołom stworzenie warunków, w których ich byt i rozwój są łatwiejsze.
Co jeszcze warto wiedzieć?
Kolejnym czynnikiem, jaki warto wziąć pod uwagę, jest kwestia ekonomiczna. Całoroczne maty izolujące są po prostu tanie. Cena gotowego, dociętego na wymiar produktu to obecnie 2-4 zł. A zatem nawet w przypadku pasiek o większej liczbie utrzymywanych rodzin pszczelich inwestycja w nie nie jest wyzwaniem.
Ważna jest także ich wodoodporność i tolerancja na zgniatanie. Są po prostu zaskakująco trwałe. Raz zakupione służyć mogą przez wiele lat. Z czasem pokrywają się kitem, jednak to w niczym nie ogranicza ich właściwości izolujących.
Aluminiowe maty izolujące stosowane są od lat z powodzeniem w wielu północnoamerykańskich pasiekach. Tamtejsze ule najczęściej od góry zakrywane są cienkimi, drewnianymi powałodaszkami. Skoro maty te chronią pszczoły w ulach o tak uproszczonej konstrukcji zarówno w warunkach upalnego lata w południowych stanach USA, jak i mroźnej zimy Kanady, to z pewnością poradzą sobie także w Polsce, gdzie klimat jest jednak łagodniejszy, a ule zaś posiadają znacznie bardziej zaawansowane konstrukcyjnie rozwiązania.
