fbpx

NEWS:

Miód na sośnie

Bartnictwo to dziedzina, która należy już do ginących zawodów. Jednakże w kwietniu tego roku w kilku miejscach w Polsce zaczęły powstać zupełnie nowe barcie. Czy oznacza to szansę na odrodzenie bartnej profesji?


fot. © Rafał Zubkowicz
Bartnictwo było przed wiekami jednym z ważniejszych zajęć ludności zamieszkującej puszcze. Jego rozkwit przypadał na XVII wiek, kiedy miód i wosk stanowiły podstawowe i cenne towary. Bartnicy w królewskich lasach podlegali specjalnemu prawu, na mocy którego dzierżawili tzw. borki, czyli ostępy, gdzie znajdowały się ich barcie. Sami zrzeszali się w bractwa posiadające szerokie kompetencje i autonomię. Choć nie było to zajęcie jedyne i podstawowe, fach ten należał do cenionych, a  przez lata wytworzył właściwe sobie zwyczaje i nomenklaturę. Bartnikami słynęły choćby Kurpie czy Puszcza Augustowska. Jak istotne było bartnictwo w Puszczy Białowieskiej, świadczy zapis z 1796 roku mówiący o istnieniu tam przeszło siedmiu tysięcy barci.

Wraz ze wzrostem liczby ludności, kolonizacją kolejnych pustaci i rosnącym zapotrzebowaniem na wysokiej jakości drewno, kurczyła się przestrzeń dla bartnego rzemiosła. Bartnikom zarzucano uszkadzanie najcenniejszych drzew, gdyż na barcie nadają się solidne, stukilkudziesięcioletnie sosny i dęby. Z racji używania dymu do podkurzania pszczół posądzano ich też o powodowanie pożarów. Rosnąca presja spowodowała stopniowy zanik barci i przekształcanie się tradycyjnego bartnictwa w pszczelarstwo. Na skutek naporu cywilizacji bartodziej coraz częściej schodził z drzewa. Mieszkania dla pszczół szykowano w ściętych pniach. Początkowo nadal ustawiano je na konarach drzew, ale z czasem coraz częściej przenoszono w sąsiedztwo osiedli. W ten sposób powstał ul.

Tradycyjne zajęcie mieszkańców puszczańskich okolic zanikło również na skutek ograniczeń formalnych. Po upadku Rzeczypospolitej, tam gdzie sięgnął zabór pruski, królewskie prawo bartne zlikwidowano urzędowo w 1801 roku. Władze carskie uporały się z niechcianym procederem na przestrzeni kolejnych dziesięcioleci XIX wieku, a w wieku XX czynne barcie pozostawały prawdopodobnie już tylko w najbardziej niedostępnych rejonach Polesia i Litwy. Wiosną tego roku rozpoczęła się próba restytucji pszczelego rzemiosła.

Jako eksperci i nauczyciele przybyli do Polski dwaj Baszkirzy. Rais Galin i Achtam Isanamanow są pracownikami Parku Narodowego Szulgan-Tasz w Republice Baszkirii, która w Federacji Rosyjskiej bardziej niż z miodu słynie z ropy naftowej. Dlaczego aż tak daleko trzeba było szukać specjalistów? Baszkirowie to lud turecki, który trudnił się przede wszystkim hodowlą bydła i polowaniem. W niedostępnych, lesistych zakątkach Uralu z powodzeniem kultywuje bartne tradycje. Nie zmógł ich nawet komunizm, a może nawet paradoksalnie przyczynił się do ocalenia, bowiem miód z lasu, który można było sprzedać lub wymienić, stanowił naturalną alternatywę wobec nierzadkiego deficytu dóbr.


fot. © Rafał  Zubkowicz

Baszkirzy przylecieli na zaproszenie polskiego oddziału WWF (Światowy Fundusz na Rzecz Przyrody). Kiedy wiele lat temu obaj poznawali tradycyjne rzemiosło u boku swoich ojców, nie przypuszczali, że za jego przyczyną po raz pierwszy wsiądą do samolotu i polecą za granicę. W jeszcze mniejszym stopniu mogli się spodziewać, że ktoś w Europie zechce uczyć się od nich prymitywnej hodowli pszczół.

– To jedyne miejsce w Europie, gdzie bartnictwo przetrwało na taką skalę – wyjaśnia powody zaproszenia Baszkirów Przemysław Nawrocki z WWF Polska, koordynator przedsięwzięcia. W Szulgan Tasz i okolicach, gdzie skutecznie wypromowano barcie jako naczelną atrakcję, pszczelarstwem zajmuje się około pięćdziesiąt osób. Na 220 km² rezerwatu naliczono pięć setek barci, których przy okazji zawodowych obowiązków dogląda dwunastu strażników.

Rais i Achtam w ciągu miesiąca dziali barcie i przyuczali ich opiekunów w Lasach Spalskich oraz w parkach narodowych nad Biebrzą i Wigrami. Kolejne wizyty utwierdzały ich w przekonaniu, że dysponują wyjątkową wiedzą i umiejętnościami. Dziesiątki zainteresowanych, którzy po wielokroć oglądali każde ich dzieło, dopytywało mistrzów o detale.

zablokowane [...] - część treści ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-Prenumeratorów


Rafał Zubkowicz


 Zamów prenumeratę czasopisma "Pasieka"


Prenumerata „Pasieki” Czasopismo „Pasieka” to pismo dla pszczelarzy z pasją. Wydawane jako dwumiesięcznik w ciągu roku ukazuje się 6 numerów. Prenumerata roczna obejmuje 6 kolejnych...

Korzystaj z e-Prenumeraty na www.pasieka24.pl i w aplikacji mobilnej.Ciesz się pełnym dostępem do wszystkich książek i czasopism Wydawnictwa "Pasieka" Sprawdź jak szeroką bazę wiedzy pszczelarskiej...

Ostatnio dodane

Brzeszcze – kolejne ognisko zgnilca Powiatowy lekarz weterynarii w Oświęcimiu...

z Polski

Walerowicz Martyna - avatar Walerowicz Martyna, 19-08-2019

Spór o maliny w Maleninie W Maleninie k. Tczewa już...

z Polski

Walerowicz Martyna - avatar Walerowicz Martyna, 16-08-2019

Telegraficzny skrót wydarzeń Polska Słupsk » Zirytowany bezczelnymi i regularnymi kradzieżami uli...

Pasieka 5/2019

Walerowicz Martyna - avatar Walerowicz Martyna, 13-08-2019

Pszczelarskie kompendium wiedzy o warrozie, cz. 2. W tej części...

Pasieka 5/2019

Gajda Anna - avatar Gajda Anna, 13-08-2019

Gospodarka matkami w pasiekach Polski i określenie źródeł ich...

Pasieka 5/2019

Bieńkowska Małgorzata - avatar Bieńkowska Małgorzata, 13-08-2019

Zawartość pyłku kukurydzy w obnóżach pszczelich pochodzących z pasiek...

Pasieka 5/2019

Teper Dariusz - avatar Teper Dariusz, 13-08-2019

Całoroczna gospodarka pasieczna, cz. 2. Consuetudinis vis magna est („Wielka jest...

Pasieka 5/2019

Szeliga Przemysław - avatar Szeliga Przemysław, 13-08-2019

Wentylacja zimą i nie tylko Wentylacja gniazda pszczelego to interesujące...

Pasieka 5/2019

Trzybiński Sławomir  - avatar Trzybiński Sławomir , 13-08-2019

Jagodniki w praktyce – nowe i niedoceniane pszczele pożytki Polska...

Pasieka 5/2019

Piątek Michał - avatar Piątek Michał, 13-08-2019