Nasza wspólna pasja trwa już od 2003 roku. Pasieka24.pl - portal dla Pszczelarzy z pasją

pasieka24.pl
Czasopismo Pasieka » Pasieka 3/2011 » Moja pierwsza hodowla matek

Pokonaj warrozę. Wydanie II, poszerzone - już w sprzedaży!

Pokonaj warrozę. Wydanie IIRozdział 5. Zwalczanie inwazji
16/01/2012 | Chorbiński Paweł
article thumbnail

Pokonaj warrozę. Wydanie II poszerzone, Rozdział: 1. 2. 3. 4. 5. 6. 7. 8. 5. Zwalczanie inwazji Varroa destructor Wróg u bram Dotychczas [ ... ]


Pokonaj warrozę. Wydanie IIRozdział 6. Leki stosowane w naszym kraju
16/01/2012 | Chorbiński Paweł
article thumbnail

Pokonaj warrozę. Wydanie II poszerzone, Rozdział: 1. 2. 3. 4. 5. 6. 7. 8. 6. Leki stosowane w naszym kraju Linia frontu Apiwarol AS Api [ ... ]


Pokonaj warrozę. Wydanie IIRozdział 4. Współżycie pszczół i Varroa destructor
16/01/2012 | Chorbiński Paweł
article thumbnail

Pokonaj warrozę. Wydanie II poszerzone, Rozdział: 1. 2. 3. 4. 5. 6. 7. 8. 4. Współżycie pszczół i Varroa destructor Naturalna obrona [ ... ]



Reklama
Pasieka 3/2011
Moja pierwsza hodowla matek Drukuj Email
Wpisany przez Kaczmarek Stanisław

Moja pierwsza hodowla matek

Bardzo wcześnie zainteresowałem się wychowem matek. Przed 40 laty, gdy zaczynałem swoją przygodę z pszczołami, matki dobrej linii trudno było dostać. Ofert na rynku było niewiele, a ogólnie użytkowane pszczoły były bardzo rojliwe. Raz udało mi się kupić kilka matek z linii podobno pochodzącej z USA. Pszczoły były duże, jasno ubarwione, ale miodu nie przynosiły.


f o t . © M i l a n M o t y k a

Gdy dostałem kilka matek z miejscowej linii, hodowanej w Wielkopolsce przez inż. Maciejewskiego, postanowiłem nie marnować okazji. Rozpocząłem wychów, niestety na początku z mizernym skutkiem. Nic nie wyszło z przekładania larw, gdyż rękę mam niezbyt lekką. Zastosowałem więc prostszy sposób. Wstawiłem do gniazda czystą ramkę, po zaczerwieniu podciąłem plaster łukowato na całej długości. Taki plaster przeniosłem do górnego korpusu i trzeba przyznać, że efekt był całkiem przyzwoity.

Mateczników było sporo, około 10, z których 2-3 najmniejsze zlikwidowałem. Za 10 dni mateczniki wycinałem wraz z trójkątnym kawałkiem plasterka i przenosiłem do gniazd wybranych rodzin. W tych rodzinach matki zlikwidowałem na 4-5 dni wcześniej. We wszystkich rodzinach wychowane w ten sposób matki się przyjęły. Były one bardzo duże, długo żyły i byłem z nich zadowolony.

Później przez wiele sezonów stosowałem tę samą metodę z równie dobrym skutkiem. Obecnie sam hoduję rzadko – tylko wtedy, gdy mam jakąś cenną matkę. Teraz matek dostarczają mi wybrani hodowcy – ci, do których mam zaufanie i wiem, że matki od nich są bardzo dobre.

Opisana przeze mnie metoda wychowu nie była na pewno szczytem profesjonalizmu, ale ja do wychowanych tym sposobem matek nie miałem uwag. W moich nie najlepszych warunkach pożytkowych sprawdzała się zasada: małe gniazdo, dużo pszczół. Dlatego utrzymywane przeze mnie linie muszą dobrze pracować na krótkich pożytkach, ale matki nie są zbyt intensywnie użytkowane i dlatego żyją u mnie długo, nawet do trzech lat. Trzyletnia matka nie musi być gorsza od jednorocznej. Jednak taka matka nie daje gwarancji dobrego przezimowania i właściwego rozwoju wiosennego, więc jest to pewne ryzyko. Ale tak długo trzymam tylko te matki, które się sprawdzają.

Dalsza część artykułu w nr 3/2011 Pasieki


Stanisław Kaczmarek

str 24

Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 
 

Rozstrzygnięcie konkursu

Dnia 06 grudnia 2011 roku został rozstrzygnięty konkurs "Pasieki" dla prenumeratorów w którym główną nagrodą była miodarka 4-plastrowa elektryczna. Pragniemy poinformować że główną nagrodę wylosowała Pani Szulik Bronisława z miejscowości Świerklany. Serdecznie gratulujemy!